środa, 9 czerwca 2010

Dorset

Nadrabiając trochę relacje z naszych weekendowych wyjazdów czas nadszedł na wypad do Dorset. Jakiś miesiąc temu wyrwaliśmy się z miasta na dwa dzionki w tę właśnie okolicę, która obfituje w widoki nie z tej ziemi, miłych ludzi i kawałek historii rodziny Kulikowskich. Udało nam się spróbować wszystkiego, od kolei parowej, słynnego Durdle Door, nadmorskiego wiatru z deszczem, pełnego angielskiego śniadania w B&B, po byłą rezydencję dziadka Doroty w Corfe Castle. Wracaliśmy do domu w niedziele przez kolorowe, wiosenne pola pachnące kwiatami. Wracaliśmy powoli bo nie chcieliśmy wracać wcale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz